Mały od ponad tygodia jest na butli , zaczął zanikać mi pokarm i nie byłam w stanie młodego wykarmić .Przyjmuję tabletki na zatrzymanie laktacji , bo zaczęły robić mi się zastoje , po tabletkach czuję się fatalnie ale 2 tygodnie dam radę. Wkroczyliśmy w etap kolek ... :/ Podajemy Delicol , trochę mu pomagają , jednak od 3 dni całe dnie płacze , uspokaja się tylko na rękach i wożony w wózku ... Noce jako tako przesypia . Zamówilismy Sab Simplex - może on bardziej ukoi jego brzuszek . Od mm Kuba ma problemy z kupką , herbatka z kopru włoskiego trochę pomaga przynajmiej raz dziennie zrobi ale w wielkich mękach . Mąż wrócił do pracy , ja wysiadam fizycznie , gdyby nie moja mama , chyba bym wyła do księżyca , gdyby nie jej pomoc nie miała bym czasu nawet zjeść śniadania . Wiem , że to dopiero 3 tygodnie a ja już narzekam , ale jak się "wygadam" to mi trochę lepiej . Dziewczyny to się kiedyś skończy i będzie lepiej prawda ?
Wrócę jak się trochę ogarniemy .
P
wtorek, 1 lipca 2014
czwartek, 19 czerwca 2014
Godzina 0 - czyli opis mojego porodu :)
Pomimo kolejnej zarwanej nocki , postanowiłam , że w końcu usiądę i napiszę relację z mojego porodu , to niby tylko 2 tygodnie , ale sporo rzeczy zaczyna mi juz gdzieś umykać . Nie przedłużając było to tak ...
Wszystko zaczęło się już tak naprawdę ok 1 czerwca , pisałam Wam tutaj o moich przepowiadających , pytałam czyt to już one itp . teraz już wiem - były :) 5 czerwca poszłam na wizytę do naszego Pana Ginekologa , wszystko było ok , szyjka trzymała mocno , miała dobrą długość , a maleńki leżał już dość nisko , można powiedzieć , że był gotów do wyjścia . Na następną wizytę miałam przyjść 26 czerwca , ale sam doktorek wspomniał " No chyba , że wcześniej zobaczymy się w szpitalu " . Zrobiliśmy GBS , i wynik miałam odebrać we wtorek . Wróciłam do domu , przepowiadające bez zmian , jakie były takie zostały . Tak dotrwałam do 6 czerwca ( piątek ) poczułam straszną ochotę na smażoną rybkę , więc pojechaliśmy z mężem i rodzicami na kolację do pobliskiej smażalni , mąż się śmieje, że była to moja ostatnia wieczerza ;P
7 czerwca ( sobota ) rano poszłam z mamą do fryzjera , podcięłam i zafarbowałam włosy , w domu zrobiłam sobie pazurki w nogach , hennę na brwi i te sprawy ;P Wieczorem pojechaliśmy na grila do kuzynki i tam się zaczęło ... Skurcze miałam średnio co 20-30 minut , nic nikomu nie mówiłam , bo nie chciałam zrobić ogólnej paniki , O 24.00 miałam już dość i zdecydowaliśmy pojechac do domu , na odchodne powiedziałm tylko do towarzystwa " Zobaczycie , że jutro go urodzę ". Całą noc nie zmrużyłam oka , skurcze miałam co 15-20 minut , chodziłam po mieszkaniu , leżeć ani siedzieć nie mogłam ... Rano skurcze miałam już co 10 minut i mąż zadecydował , że jedziemy do szpitala , ja jechałam z nastawieniem , że mnie zbadają zrobią KTG i wypuszczą do domu ( o ja naiwna ! ) mąż natomiast stwierdził , że z powrotem pojedziemy już we troje ... Dotarliśmy na izbie przyjęć nie brali moich skurczy chyba zbyt serio , bo jakoś specialnie się nie uwijali , dopiero gdy dostałam skurczu , w ciągu 15 minut byłam już przyjęta . Zbadali mnie , okazało się szyjka zerowa ! KTG - lekkie skurcze . Doktor zdecydował , że przyjmą mnie na oddział i zobaczymy co dalej . Chwała Bogu trafiliśmy za wspaniałą położną !!! Podała mi jakiś zastrzyk , i powiedziała, że albo skurcze ustaną , albo się nasilą , oj nasiliły się . Kazali mi przebrać się w koszulę nocną , a położna poszła wymusić na doktorze zgodę na podanie antybiotyku ( ponieważ nie miałam jeszcze wyniku GBS , przez cały poród co 4 h musiałam dostawać antybiotyk , a poród w wodzie niestety odpadał :( ) Póżniej słyszałam jak dzwoni na oddział położniczy , że szykuje się poród nie pełny 37 tc , mają przygotowac w razie W inkubator , bo do 18 na świecie pojawi się dzidziuś . Potem już poszło skurcze , skurcze i jeszcze raz skurcze , głównie chodziła, skakałam na piłce , w miarę możliwości między skurczami leżałam i ucinałam sobie drzemki , bo bałam się , że po nieprzespanej nocy nie dam rady młodego wypchnąć . Mąż oczywiście cały czas był ze mną , nie było żadnych innych porodów , więc dostaliśmy największą salę , było cicho spokojnie , czuliśmy się jak VIP-y ;P Ok . 17.30 podali mi kroplówkę , kilka skurczy , parcie , oddechy i o 18 .00 usłyszeliśmy njapiękniejszy dźwięk na świecie - płacz naszego syna ! Płakaliśmy z mężem jak małe dzieci , niesamowite uczucie , nawet teraz na samo wspomnienie , po policzku płynie mi łza :) Małego zważyli zmierzyli dostał 10 pkt , pani ordynator z noworodków przyszła go zobaczyć i okazało się , że nie ma żadnych cech wcześniaczych , oraz , że obejdzie się bez inkubatora . Dostałam małego na piersi , a położna w tym czasie mnie pozszywała ( swoją drogą bardzo ładnie :P ) , bo niestety musieli mnie naciąć :/ Potem 2 h lezeliśmy z małym na porodówce , potem zaprowadzili mnie pod prysznic i na siku , i poszliśmy do sali . Ok, 21.00 mąż pojechał do domu , a małego zabrali , abym mogła się wyspać . I to na tyle tak to wyglądało .
Moje odczucia i przemyślenia ? Urazu nie mam , chociaż na następne dziecko szybko się nie zdecyduję :P Nastawiłam się na mega hardcore , a w sumie nie było aż tak źle , najgorsze było jak położna podczas skurczu rozciągała mi palcami kanał rodny ( wiem , że robiła to po to by uniknąć nacięcia krocza , bo mały inaczej by nie wyszedł , niestety nie udało się ), same skurcze , nacięcie ( bo trafili na końcówkę skurczu) oraz zszywanie , samo parcie i wypychanie małego aż tak złe nie było.
Ps.1 A teraz pytanko , z racji tego , że mały urodzony przed 37 tc , należą mu się za darmo szczepionki przeciw pneumokokom , jak wiecie krąży wokół nich cała masa legend i mitów . Tu pytanie do Was szczepiłyście ? Jak Wasze pociechy to zniosły ? Były jakieś powikłania ?
Ps.2 Ile mleka z piersi powinien wypijać 2 tygodniowy niemawlak ? Na jedno karmienie i łącznie na całą dobę ?Orientuje się ktoś .
P
Wszystko zaczęło się już tak naprawdę ok 1 czerwca , pisałam Wam tutaj o moich przepowiadających , pytałam czyt to już one itp . teraz już wiem - były :) 5 czerwca poszłam na wizytę do naszego Pana Ginekologa , wszystko było ok , szyjka trzymała mocno , miała dobrą długość , a maleńki leżał już dość nisko , można powiedzieć , że był gotów do wyjścia . Na następną wizytę miałam przyjść 26 czerwca , ale sam doktorek wspomniał " No chyba , że wcześniej zobaczymy się w szpitalu " . Zrobiliśmy GBS , i wynik miałam odebrać we wtorek . Wróciłam do domu , przepowiadające bez zmian , jakie były takie zostały . Tak dotrwałam do 6 czerwca ( piątek ) poczułam straszną ochotę na smażoną rybkę , więc pojechaliśmy z mężem i rodzicami na kolację do pobliskiej smażalni , mąż się śmieje, że była to moja ostatnia wieczerza ;P
7 czerwca ( sobota ) rano poszłam z mamą do fryzjera , podcięłam i zafarbowałam włosy , w domu zrobiłam sobie pazurki w nogach , hennę na brwi i te sprawy ;P Wieczorem pojechaliśmy na grila do kuzynki i tam się zaczęło ... Skurcze miałam średnio co 20-30 minut , nic nikomu nie mówiłam , bo nie chciałam zrobić ogólnej paniki , O 24.00 miałam już dość i zdecydowaliśmy pojechac do domu , na odchodne powiedziałm tylko do towarzystwa " Zobaczycie , że jutro go urodzę ". Całą noc nie zmrużyłam oka , skurcze miałam co 15-20 minut , chodziłam po mieszkaniu , leżeć ani siedzieć nie mogłam ... Rano skurcze miałam już co 10 minut i mąż zadecydował , że jedziemy do szpitala , ja jechałam z nastawieniem , że mnie zbadają zrobią KTG i wypuszczą do domu ( o ja naiwna ! ) mąż natomiast stwierdził , że z powrotem pojedziemy już we troje ... Dotarliśmy na izbie przyjęć nie brali moich skurczy chyba zbyt serio , bo jakoś specialnie się nie uwijali , dopiero gdy dostałam skurczu , w ciągu 15 minut byłam już przyjęta . Zbadali mnie , okazało się szyjka zerowa ! KTG - lekkie skurcze . Doktor zdecydował , że przyjmą mnie na oddział i zobaczymy co dalej . Chwała Bogu trafiliśmy za wspaniałą położną !!! Podała mi jakiś zastrzyk , i powiedziała, że albo skurcze ustaną , albo się nasilą , oj nasiliły się . Kazali mi przebrać się w koszulę nocną , a położna poszła wymusić na doktorze zgodę na podanie antybiotyku ( ponieważ nie miałam jeszcze wyniku GBS , przez cały poród co 4 h musiałam dostawać antybiotyk , a poród w wodzie niestety odpadał :( ) Póżniej słyszałam jak dzwoni na oddział położniczy , że szykuje się poród nie pełny 37 tc , mają przygotowac w razie W inkubator , bo do 18 na świecie pojawi się dzidziuś . Potem już poszło skurcze , skurcze i jeszcze raz skurcze , głównie chodziła, skakałam na piłce , w miarę możliwości między skurczami leżałam i ucinałam sobie drzemki , bo bałam się , że po nieprzespanej nocy nie dam rady młodego wypchnąć . Mąż oczywiście cały czas był ze mną , nie było żadnych innych porodów , więc dostaliśmy największą salę , było cicho spokojnie , czuliśmy się jak VIP-y ;P Ok . 17.30 podali mi kroplówkę , kilka skurczy , parcie , oddechy i o 18 .00 usłyszeliśmy njapiękniejszy dźwięk na świecie - płacz naszego syna ! Płakaliśmy z mężem jak małe dzieci , niesamowite uczucie , nawet teraz na samo wspomnienie , po policzku płynie mi łza :) Małego zważyli zmierzyli dostał 10 pkt , pani ordynator z noworodków przyszła go zobaczyć i okazało się , że nie ma żadnych cech wcześniaczych , oraz , że obejdzie się bez inkubatora . Dostałam małego na piersi , a położna w tym czasie mnie pozszywała ( swoją drogą bardzo ładnie :P ) , bo niestety musieli mnie naciąć :/ Potem 2 h lezeliśmy z małym na porodówce , potem zaprowadzili mnie pod prysznic i na siku , i poszliśmy do sali . Ok, 21.00 mąż pojechał do domu , a małego zabrali , abym mogła się wyspać . I to na tyle tak to wyglądało .
Moje odczucia i przemyślenia ? Urazu nie mam , chociaż na następne dziecko szybko się nie zdecyduję :P Nastawiłam się na mega hardcore , a w sumie nie było aż tak źle , najgorsze było jak położna podczas skurczu rozciągała mi palcami kanał rodny ( wiem , że robiła to po to by uniknąć nacięcia krocza , bo mały inaczej by nie wyszedł , niestety nie udało się ), same skurcze , nacięcie ( bo trafili na końcówkę skurczu) oraz zszywanie , samo parcie i wypychanie małego aż tak złe nie było.
Ps.1 A teraz pytanko , z racji tego , że mały urodzony przed 37 tc , należą mu się za darmo szczepionki przeciw pneumokokom , jak wiecie krąży wokół nich cała masa legend i mitów . Tu pytanie do Was szczepiłyście ? Jak Wasze pociechy to zniosły ? Były jakieś powikłania ?
Ps.2 Ile mleka z piersi powinien wypijać 2 tygodniowy niemawlak ? Na jedno karmienie i łącznie na całą dobę ?Orientuje się ktoś .
P
sobota, 14 czerwca 2014
Jesteśmy w komplecie !
8 czerwca o godz. 18.00 urodził się Kuba :) Wziął nas wszystkich z zaskoczenia bo powinien pojawić się na świecie 1 lipca . Ważył 2880 g i miał 53 cm . Za opis porodu weznę się , gdy znajdę trochę więcej czasu :) Od środy jesteśmy w domku . Tatuś ma 2 tygodnie urlopu więc mam kogoś do pomocy . Ogólnie jest dobrze , uczymy się siebie nawzajem , i cieszymy się tymi pierwszymi chwilami ze sobą . Mały jest grzeczny , w nocy daje nam pospać , budzi się co 3 godzinki na zmianę pieluszki i jedzonko , czasami musimy wybudzić go sami . Mamy drobne problemy z karmieniem , w szpitalu panie nie do końca dobrze pokazały mi jak karmić i mały strasznie poranił mi sutki , popękanie , krew i te sprawy ... :/ moja laktacja nie chciała ruszyć z miejsca , więc przez 3 dni pobytu "karmiłam" z płaczem , bo w szpitalu dzieci nie dokarmiają ... Dopiero od wczoraj mamy jako taki pokarm , z obydwu piersi jestem w stanie odciągnąć na jeden posiłek . Radzimy sobie laktatorem , bo moje sutki dopiero dziś wróciły do formy , ale do piersi nie przystawiam , bo bo szpitanych zdarzeniach mam zwyczajnie uraz .Staram się podawać Kubie jak najwięcej swojego mleka , czasami zdarza się tak , że mleczka jest za mało , wtedy wspomagamy się modyfikowanym . Jesteśmy po pierwszej wizycie pani położnej , z małym ok , powiedziała , że dobrze się nim opiekujemy , obejżała też i mnie , jestem ponoć bardzo ładnie zszyta , mam same szwy wewnętrzne , więc nic wyjmować nie trzeba :) Szwy w ogóle mi nie przeszkadzały , już w nocy po porodzie sama śmigałam do WC i obyło się bez przeciwbólowych . Moja waga spadła do 68 kg ( dzień porodu 76 kg , przed ciążą 73 kg ) , za to cera jest w fatalnym stanie , praktycznie już godzinę po porodzie miałam wysyp pryszczy . Zostawiam Was ze zdjęciami małego , teraz muszę uciekać bo domaga się jedzonka :)
2 godzinki po narodzinach
2 dzień w domu , jeszcze trochę żółty
a tak uśmiecham się gdy słyszę tatusia <3
Zakochałam się po uszy !!!!!
P
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Ostatnia prosta :)
W czwartek stuknie nam 37 tc .... ( SZOK , SZOK , SZOK !!! ) Jak w tytule teraz to już ostatnia prosta przed wielkim finałem . Samopoczucie ? Psychiczne znacznie lepsze niż fizyczne . Od jakiegoś tygodnia niemiłosiernie bolą mnie biodra i dół kręgosłupa , pierścionki poszły w odstawkę , bo puchną mi paluchy , stopy wieczorami też jakby napuchnięte , ulgę przynosi schłodzona w lodówce maść z kasztanowca ( POLECAM ! ) jestem strasznie niezdarna i niezgrabna , schylanie i wstawanie w nocy z łózka ( 6-7 krotna wędrówka na siusiu to norma ) sprawiają mi problemy , brzuszek "ciąży" , i chyba dla tego od czasu do czasu czuję jakby szczypanie między łopatkami . Ale ! Dajemy radę , bo wiem , że warto , na końcu czeka najpiękniejsza na świecie nagroda - Nasz Syn :) Czy czuję strach ? Póki co nie , czasami tylko coś tam po głowie mi przeleci , ciekawość jaki będzie nasz mały jest chyba silniejsza niż strach , nie stresuję się , bo tak na prawdę nie wiem czego się spodziewać , nie czytam , nie oglądam "Porodów" , nie słucham opowieści koleżanek , bo nie chcę się nakręcać , każdy poród jest inny , co ma być to będzie i teraz nie ma już odwrotu :) boleć będzie na pewno - ale to wiedziałam już 9 miesięcy temu :P Wyprawka dla młodego już prawie kompletna , kącik w sypialni urządzony , " dopieszczę " go jeszcze i wstawię zdjęcia .
Tak się aktualnie prezentujemy :
Tak się aktualnie prezentujemy :
Pozdrawiam
P.
Ps.1 Mamuśki , od jakiegoś tygodnia , mam bóle w dole brzucha , coś jak przy okresie , tylko łagodniejsze , poboli pół godzinki , czasami godzinkę i przestanie , czasami mam też uczucie takiego pulsowania od środka , czy u Was też tak było ? Czy to te słynne przepowiadające ? :)
Ps.2 Czy któraś z Was używała dla swojego maleństwa kosmetyków Penaten ? Udało nam się kupić po dobrej cenie płyn do kąpieli , i chciałabym z tej samej firmy dokupić resztę kosmetyków , gdyby coś młodego uczyliło to łatwiej będzie znaleźć winnego . Kto używał niech pisze , czy się sprawdziły .
piątek, 23 maja 2014
Nie mam się w co ubrać ! ;)
Pogoda ładna , więc jak co roku zabrałam się za porządki w szafie . U mnie wygląda to tak , że ubrania na chłodne dni wędrują do skrzynek , a ich miejse na wieszakach zajmują te letnie . Więc powyciągałam rybaczki , spódniczki , cienkie bluzeczki .... i zonk . Nie mieszczę się . No ale na co ja liczyłam w końcu jestem w ciąży :) O ile do spodni tyłek mi się mieści i pod brzuchem się dopinam , tak w bluzeczkach mam połowę brzucha na wierzchu :P Chcąc nie chcąc musiałam się udać na zakupy ( czego ostatnio wręcz nie cierpię ! ) . Moja szafa wzbogaciła się o cienkie spodnie na gumce , przewiewną sukienkę ( które spokojnie wykorzystam po ciąży ) , 3 bluzki ciążowe na grubych ramiączkach , legginsy ciążowe 3/4 , oraz usztywniony biustonosz do karmienia :) 3 ostatnie rzeczy kupiłam w Lidlu , i mogę serdecznie polecić , bo kosztowały jakieś śmieszne pieniądze a jakościowo są świetne ! Więc jeśli komuś czegoś potrzeba to gnać , może się coś ostało :) Swoją drogą całe zakupy w Lidlu wyglądały komicznie :) Byliśmy 15-20 minut po otwarciu a tam już masa brzuchatych babek kopiących w koszykach z ciuchami , tłum jak za komuny , na szczęście udało mi się dopchać i kupiłam to czego najbardziej potrzebowałam . Oczywiście szafa Naszego Królewicza też na maminych zakupach zyskała , bo jak by inaczej :P
Moja teściowa , nie może pojąć po co na trochę ponad miesiąc przed porodem kupuję ciążowe ubrania , przecież to mi tak szybko zleci . No i weź tu tłumacz , że w ciągu miesiąca jednak trzeba będzie gdzieś wyjść między ludzi , a z brzuchem na wierzchu lub w staniku zwyczajnie nie wypada :)
Macie jakieś sposoby na przetrwanie z brzuchem tych ciepłych dni ? My zalegamy w sypialni , bo tam najchłodniej , z butlą wody i stosem gazet .
P
Moja teściowa , nie może pojąć po co na trochę ponad miesiąc przed porodem kupuję ciążowe ubrania , przecież to mi tak szybko zleci . No i weź tu tłumacz , że w ciągu miesiąca jednak trzeba będzie gdzieś wyjść między ludzi , a z brzuchem na wierzchu lub w staniku zwyczajnie nie wypada :)
Macie jakieś sposoby na przetrwanie z brzuchem tych ciepłych dni ? My zalegamy w sypialni , bo tam najchłodniej , z butlą wody i stosem gazet .
P
poniedziałek, 19 maja 2014
Dałam radę !
W sobotę byliśmy na weselu mojej kuzynki . Strasznie się bałam , jak to wszystko wytrzymam , bo przeważnie o 22 padam na twarz i idę spać . Wiedziałam też , że większość wesela będę musiała jednak przesiedzieć . Wiecie co ? Nie było tak źle ! Trochę potańczyłam z mężem , ale tylko wolne kawałki , wszelakie rock&roll'e , zorby , kankany i inne takie musiałam sobie darować i na ich czas znikałam z parkietu , aby nikt w ferworze zabawy mnie nie uszkodził :) Fakt , faktem o 22 miałam lekki kryzys i myślałam czy nie pojechać już do domu , ale pospacerowałam , mąż pomasował mi plecki , i było już ok :) Nawet nie wiem kiedy i była 24 i oczepiny , a do 2.30 zleciało mi już ekspresowo i pojechaliśmy do domu autokarem z resztą gości . W niedzielę czułam się trochę źle , wiadomo , mało snu , ból nóżek , ale dziś już odespałam i jestem w pełni sił . Strasznie zmarzłam w Kościele , zresztą nie tylko ja ale i reszta gości i bałam się , czy nie złapię jakiegoś przeziębienia , ale na szczęście od wczoraj pogoda jest dużo łaskawsza , więc korzystam i się wygrzewam . Moje nieszczęsne stawy , też na zmianie pogody skorzystały . Zdjęć niestety nie mam , bo my , jak to my zawsze na ostatni moment z domu wychodzimy i zapomnieliśmy aparatu :P nikt też nie wpadł na to , aby telefonem coś cyknąć . Jeśli ktoś , gdzieś mnie "obfocił" , to zdjęcia zdobędę i pokażę Wam jak się dwupak prezentował :) Dużo osób mówiło mi , że ciąża mi służy , że kwitnę itp . co bardzo mnie zdziwiło , bo ja ostatnio stwierdziłam , że im bliżej końca tym bardziej niekorzystnie wyglądam , cóż kwestia gustu :)
Teraz zmykam na moją kanapę gdzie czeka na mnie kawusia z mleczkiem i stosik gazet :)
Do następnego !
P
Teraz zmykam na moją kanapę gdzie czeka na mnie kawusia z mleczkiem i stosik gazet :)
Do następnego !
P
piątek, 16 maja 2014
34 tc powizytowo
Wczoraj mieliśmy wizytę z atrakcjami :) Z powodu silnego wiatru , gdzieś zerwało kable i średnio co 30 minut na chwilę wyłączali światło . Doktorek mnie zbadał stwierdził , że szyjka znów szaleje , udało nam się jednak zrobić USG dopochwowe i okazało się , że nie jest aż tak źle jak by się wydawało . Jest w normie , ale mogło by być lepiej . Mam dużo leżeć , odpoczywać jak najwięcej , nie dzwigać , itp .
-" Panie Doktorze , ale my w sobotę idziemy na wesele ... "
-" No to kankana sobie Pani raczej nie zatańczy, proszę uważać , a gdy będzie się Pani źle czuć , to do domu ! Nic na siłę ! "
-"OK."
Młodego niestety nie zdążyliśmy zobaczyć , bo znów prąd ciachnęli :/ 5 następna wizyta więc się naoglądam , wypytam i w ogóle .
Więc znów jesteśmy w symbiozie - ja i moja kanapa . Dziś poprasowałam tylko bolerko na jutrzejsze wesele i zrobiłam sobie pazurki i to tyle . Pranie , kurze i cała reszta muszą poczekać do powrotu męża z pracy.
P
-" Panie Doktorze , ale my w sobotę idziemy na wesele ... "
-" No to kankana sobie Pani raczej nie zatańczy, proszę uważać , a gdy będzie się Pani źle czuć , to do domu ! Nic na siłę ! "
-"OK."
Młodego niestety nie zdążyliśmy zobaczyć , bo znów prąd ciachnęli :/ 5 następna wizyta więc się naoglądam , wypytam i w ogóle .
Więc znów jesteśmy w symbiozie - ja i moja kanapa . Dziś poprasowałam tylko bolerko na jutrzejsze wesele i zrobiłam sobie pazurki i to tyle . Pranie , kurze i cała reszta muszą poczekać do powrotu męża z pracy.
P
Subskrybuj:
Posty (Atom)



