Na początku dziękuję wszystkim za życzenia powrotu do zdrowia dla mojej babci . Czuje się lepiej , chodź dopiero dziś wychodzą wszystkie siniaki i dopiero dziś czuje jak bardzo się potłukła . Wg. zalecenia lekarza ściągnęłam jej opatrunek i ranę przemyłam wodą z mydłem . Babcia ma 4 szwy nad brwią , sine oko i zadrapany nos ... Dodatkowo chyba ma grypę żołądkową , nie ma apetytu , i mało co może jeść . Miejmy nadzieję , że jak trochę wypocznie i zacznie juz normalnie jeść to poczuje się lepiej .
A dziś jak w tytule straszny leń , nie chce mi się absolutnie nic , ograniczyłam się do zrobienia prania , i delikatnego ogarnięcia hacjendy :) Minimum z minimum :) Wieczorem zafunduję sobie mini SPA , a co :)
A teraz wyleguję się przed tv i dobrze mi z tym :)
A i zachęcam wszystkich którzy ( tak jak ja ) lubią niespodzianki , aby zajrzeć tutaj :
http://alicjahandmade.blogspot.com/2012/11/dear-santa.html?showComment=1354115495411#c4687854271441096730
Pozdrawiam
P
środa, 28 listopada 2012
wtorek, 27 listopada 2012
Silnie wystraszeni ...
Kolejny osobisty post , aby go napisać muszę Was trochę wtajemniczyć w nasze życie rodzinne . Otóż brat mojej mamy ( mój chrzestny ) , choruje już od 2-ch lat na neuroboreliozę ... choroba straszna , zaatakowała mu cały układ nerwowy , było tak źle , że wujek praktycznie musiał na nowo uczyć się chodzić . Teraz jest już trochę lepiej , ale lekarze nie mogą nic więcej zrobić pozostaje nam czekać , na cud ... oraz na to , że kiedyś odzyska 100% sprawności .
Mieszkają razem z babcią , ok 10 -15 minut drogi od nas , dodam , że babcia też schorowana , 5 lat temu miała lekki wylew , na szczęście jest sprawna , tylko prawa strona ciała jest słabsza . 2 tygodnie temu zaliczyła wizytę na pogotowiu ponieważ miała niemożliwie wysokie ciśnienie .
To tyle słowem wstępu .
Dziś godzina 8 rano , ja spokojnie wyleguję się jeszcze w łóżku , nagle słyszę , u rodziców dzwoni telefon ... a za chwilę krzyk mamy " Co się stało ???!!! " , chwilę potem tata wpadł do mojej sypialni i oznajmił mi , że muszą szybko jechać , bo babcia się przewróciła , tylko tyle powiedział im przestraszony wujek , zanim rzucił słuchawkę .
Babcia zasłabła , i spadła z krzesła w kuchni , rozbiła sobie głowę i straciła przytomność . Wujek nie miał siły jej podnieść , przeciągnął ją na korytarz i posadził pod ścianą . Nawet nie umiem sobie wyobrazic co czuł wchodząc do kuchni a tam zastał swoją mamę na podłodze w kałuży krwi ... Do teraz gdy o tym myślę trzęsą mi się ręce i mam łzy w oczach . Pogotowie zabrało babcię do szpitala , porobili wszystkie badania , zszyli głowę , i wypuścili do domu . Na szczęście nic złego się nie stało . Tylko musimy babcię obserwować przez najbliższe 2 tygodnie , więc mama postanowiła się przenieść do nich na jakiś czas , babci trzeba pomagać przy każdym wyjściu z łóżka , nawet asekurować podczas drogi do toalety , a wiadomo wujek z zachwianiem równowagi sobie nie poradzi .
Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze ? Że zostaliśmy z tym wszystkim zupełnie sami , moi rodzice , ja i brat ... Ciocia ( siostra mamy ) mieszka za granicą , pokłóciła się z wujkiem i nie przyjeżdża do swojej mamy w ogóle ... po prostu chyba nie poczuwa się do obowiązku . Siostra mojej babci , też brzydko mówiąc nas olała , wszyscy sąsiedzi , z którymi babcia i wujek przyjaźnili się od lat , którzy byli jak rodzina , też się odwrócili ... babcia się starzeje i pewne z czasem będzie coraz gorzej , rodzicom też lat przybywa i kiedyś wszystko zostanie na moich i męża barkach . Przykre , że dopiero takie sytuacje pokazują nam na kogo tak na prawdę można liczyć ...
Podsumowując dziś najedliśmy się strachu i to poważnie , mam nadzieję , że babci teraz już zdrówko będzie dopisywać , pojedziemy z mężem ją odwiedzić wieczorem , teraz niech sobie wypocznie .
Ten rok , a właściwie jego końcówka przynosi same nerwy i trudne sytuacje , niech się juz kończy i to jak najszybciej !
2013 przychodź , i to już !
Pozdrawiam
P
Mieszkają razem z babcią , ok 10 -15 minut drogi od nas , dodam , że babcia też schorowana , 5 lat temu miała lekki wylew , na szczęście jest sprawna , tylko prawa strona ciała jest słabsza . 2 tygodnie temu zaliczyła wizytę na pogotowiu ponieważ miała niemożliwie wysokie ciśnienie .
To tyle słowem wstępu .
Dziś godzina 8 rano , ja spokojnie wyleguję się jeszcze w łóżku , nagle słyszę , u rodziców dzwoni telefon ... a za chwilę krzyk mamy " Co się stało ???!!! " , chwilę potem tata wpadł do mojej sypialni i oznajmił mi , że muszą szybko jechać , bo babcia się przewróciła , tylko tyle powiedział im przestraszony wujek , zanim rzucił słuchawkę .
Babcia zasłabła , i spadła z krzesła w kuchni , rozbiła sobie głowę i straciła przytomność . Wujek nie miał siły jej podnieść , przeciągnął ją na korytarz i posadził pod ścianą . Nawet nie umiem sobie wyobrazic co czuł wchodząc do kuchni a tam zastał swoją mamę na podłodze w kałuży krwi ... Do teraz gdy o tym myślę trzęsą mi się ręce i mam łzy w oczach . Pogotowie zabrało babcię do szpitala , porobili wszystkie badania , zszyli głowę , i wypuścili do domu . Na szczęście nic złego się nie stało . Tylko musimy babcię obserwować przez najbliższe 2 tygodnie , więc mama postanowiła się przenieść do nich na jakiś czas , babci trzeba pomagać przy każdym wyjściu z łóżka , nawet asekurować podczas drogi do toalety , a wiadomo wujek z zachwianiem równowagi sobie nie poradzi .
Wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze ? Że zostaliśmy z tym wszystkim zupełnie sami , moi rodzice , ja i brat ... Ciocia ( siostra mamy ) mieszka za granicą , pokłóciła się z wujkiem i nie przyjeżdża do swojej mamy w ogóle ... po prostu chyba nie poczuwa się do obowiązku . Siostra mojej babci , też brzydko mówiąc nas olała , wszyscy sąsiedzi , z którymi babcia i wujek przyjaźnili się od lat , którzy byli jak rodzina , też się odwrócili ... babcia się starzeje i pewne z czasem będzie coraz gorzej , rodzicom też lat przybywa i kiedyś wszystko zostanie na moich i męża barkach . Przykre , że dopiero takie sytuacje pokazują nam na kogo tak na prawdę można liczyć ...
Podsumowując dziś najedliśmy się strachu i to poważnie , mam nadzieję , że babci teraz już zdrówko będzie dopisywać , pojedziemy z mężem ją odwiedzić wieczorem , teraz niech sobie wypocznie .
Ten rok , a właściwie jego końcówka przynosi same nerwy i trudne sytuacje , niech się juz kończy i to jak najszybciej !
2013 przychodź , i to już !
Pozdrawiam
P
piątek, 23 listopada 2012
No nie wytrzymam !
Pamiętacie mój pełen triumfu wpis , o pomyślnym zakończeniu sprawy z firmą na N ? O dziesiątkach telefonów i pism ? Jak się okazało , moja radość była przedwczesna ... Ale zacznijmy od początku ...
16 listopada ( po telefonicznej rozmowie z o dziwo MIŁĄ konsultantką ) dostałam pismo z firmy N , że POZYTYWNIE rozpatrzyli moją rezygnację z usługi telewizyjnej ( której nie zamawiałam , ale to już olać ), że usługa ta została zablokowana i nie będzie w ogóle aktywowana na moim koncie , bez żadnychy opłat z tego tytułu .
Dziś spokojnie sobie prasuję i tu nagle dzwoni mój telefon . Jakiś Pan ( nie pamiętam nawet jak mi się przedstawił ) mówi mi , że moja prośba nie została przyjęta (czyt. rozpatrzona NEGATYWNIE ) .... SZOK ! Ja mu grzecznie , że mam pismo , potwierdzenie wysłania rezygnacji , że nawet nie odbierałam sprzętu do tv , a on mi : " Wie Pani co , oni tak zawsze robią , że najpierw wysyłają , że pozytywnie rozpatrzona , bo tak muszą , a potem jednak okazuje się , że nie rozpatrzona " . Pytam co mam robić a on mi aktywować , bo przez pierwsze 2 miesiące to tylko złotówka a potem jedyne 25 zł ... , no chyba , że chcę zrezygnować to wtedy 500 zł !!!! I poszło , woda na młyn , wylałam na tego Pana wszystkie żale które mam do firmy N , między innymi , że traktują swoich klientów jak debili itd. Powiedziałam , że muszę na ten temat porozmawiać z mężem i , że ma oddzwonić wieczorem .
Potem coś mnie tchnęło , i zadzwoniłam sama do firmy N , a Pani mi na to , że nie wie czemu ten Pan wprowadził mnie w błąd , bo usługa nie będzie włączona i rezygnacja jest przyjęta , nie będzie z tego tytułu żadnych opłat , doradziła też , żeby z tym Panem nie rozmawiać i tyle .
I powiedzcie mi co mam robić ? Komu w tej sytuacji wierzyć ? Mam to czarno na białym , potwierdzone .
Ile ludzi przede mną udało się już tak wrobić ? Ile starszych osób które czasami podpisują coś , bo nie znają się na temacie , bądź nie mogą doczytać milimetrowych literek ?
Najgorsze w tym wszystkim jest to , że człowiek jest bezradny ... bo pomyślmy realnie czy jest szansa wygrać z taką firmą ?
Ponoć odsłuchali nagranie tej rozmowy i że na 100 % zamówiłam telewizję ... dziwne , że ani mąż , ani mama którzy siedzieli ze mną przy jednym stole takiego faktu nie pamiętają , chyba mam rozdwojenie jaźni , albo jestem tak głupia , że nie wiem co mówię . Oczywiście , gdybym chciała to odsłuchać to muszę wysłać odpowiednie pismo a oni zadecydują czy mogę czy nie , a jaką mam pewność , że przy nagraniu ktoś nie majstrował , czegoś nie wyciął lub nie wstawił ? Tak aby uzyskać wersję wygodną dla siebie ?
Sprawdzałam na necie nasząfakture jest na niej 176 zł , nie wiem z kąd , za 4 dni mozna będzie fakturę zobaczyć szczegółowo , wg. polecenia pani od rezygnacji mam uregulowac tylko należnośc za internet , a oni wyślą mi skorygowaną fakturę , bez opłaty za telewizję , chociaż to też czarno widzę .
Coś czuję , że w tym roku naszym prezentem pod choinkę będzie te 500 zł na rezygnację z usług tej firmy , bo na prawdę nie mam już siły ani ochoty dalej się szarpać , i być odbijaną między konsultantami , którzy za każdym razem twierdzą cos innego .
Ps. Dziewczyny czy któraś z Was orientuje się może , czy wg. prawa , jeśli mam to pismo o pozytywnym rozpatrzeniu mojej rezygnacji , to jest ono do podważenia ?
Jeśli cos się wyjaśni to Was poinformuję
Pozdrawiam
P
16 listopada ( po telefonicznej rozmowie z o dziwo MIŁĄ konsultantką ) dostałam pismo z firmy N , że POZYTYWNIE rozpatrzyli moją rezygnację z usługi telewizyjnej ( której nie zamawiałam , ale to już olać ), że usługa ta została zablokowana i nie będzie w ogóle aktywowana na moim koncie , bez żadnychy opłat z tego tytułu .
Dziś spokojnie sobie prasuję i tu nagle dzwoni mój telefon . Jakiś Pan ( nie pamiętam nawet jak mi się przedstawił ) mówi mi , że moja prośba nie została przyjęta (czyt. rozpatrzona NEGATYWNIE ) .... SZOK ! Ja mu grzecznie , że mam pismo , potwierdzenie wysłania rezygnacji , że nawet nie odbierałam sprzętu do tv , a on mi : " Wie Pani co , oni tak zawsze robią , że najpierw wysyłają , że pozytywnie rozpatrzona , bo tak muszą , a potem jednak okazuje się , że nie rozpatrzona " . Pytam co mam robić a on mi aktywować , bo przez pierwsze 2 miesiące to tylko złotówka a potem jedyne 25 zł ... , no chyba , że chcę zrezygnować to wtedy 500 zł !!!! I poszło , woda na młyn , wylałam na tego Pana wszystkie żale które mam do firmy N , między innymi , że traktują swoich klientów jak debili itd. Powiedziałam , że muszę na ten temat porozmawiać z mężem i , że ma oddzwonić wieczorem .
Potem coś mnie tchnęło , i zadzwoniłam sama do firmy N , a Pani mi na to , że nie wie czemu ten Pan wprowadził mnie w błąd , bo usługa nie będzie włączona i rezygnacja jest przyjęta , nie będzie z tego tytułu żadnych opłat , doradziła też , żeby z tym Panem nie rozmawiać i tyle .
I powiedzcie mi co mam robić ? Komu w tej sytuacji wierzyć ? Mam to czarno na białym , potwierdzone .
Ile ludzi przede mną udało się już tak wrobić ? Ile starszych osób które czasami podpisują coś , bo nie znają się na temacie , bądź nie mogą doczytać milimetrowych literek ?
Najgorsze w tym wszystkim jest to , że człowiek jest bezradny ... bo pomyślmy realnie czy jest szansa wygrać z taką firmą ?
Ponoć odsłuchali nagranie tej rozmowy i że na 100 % zamówiłam telewizję ... dziwne , że ani mąż , ani mama którzy siedzieli ze mną przy jednym stole takiego faktu nie pamiętają , chyba mam rozdwojenie jaźni , albo jestem tak głupia , że nie wiem co mówię . Oczywiście , gdybym chciała to odsłuchać to muszę wysłać odpowiednie pismo a oni zadecydują czy mogę czy nie , a jaką mam pewność , że przy nagraniu ktoś nie majstrował , czegoś nie wyciął lub nie wstawił ? Tak aby uzyskać wersję wygodną dla siebie ?
Sprawdzałam na necie nasząfakture jest na niej 176 zł , nie wiem z kąd , za 4 dni mozna będzie fakturę zobaczyć szczegółowo , wg. polecenia pani od rezygnacji mam uregulowac tylko należnośc za internet , a oni wyślą mi skorygowaną fakturę , bez opłaty za telewizję , chociaż to też czarno widzę .
Coś czuję , że w tym roku naszym prezentem pod choinkę będzie te 500 zł na rezygnację z usług tej firmy , bo na prawdę nie mam już siły ani ochoty dalej się szarpać , i być odbijaną między konsultantami , którzy za każdym razem twierdzą cos innego .
Ps. Dziewczyny czy któraś z Was orientuje się może , czy wg. prawa , jeśli mam to pismo o pozytywnym rozpatrzeniu mojej rezygnacji , to jest ono do podważenia ?
Jeśli cos się wyjaśni to Was poinformuję
Pozdrawiam
P
czwartek, 22 listopada 2012
Nasze Gniazdko :)
W końcu :) Udało się , dom w miarę czysty więc można cykać fotki ( umyłam specialnie okna z tej okazji :D ) . A żeby nie było to takie zwykłe "chwalenie się" mieszkankiem to dam zdjęcia przed i po .
Słowem wstępu :) Bo akurat z tego etapu nie mam zdjęć , starą kuchnię i łazienkę połączylismy i tak powstała nasza nowa łazienka , dodatkowy zyskaliśmy korytarzyk , w którym będzie garderoba a zarazem przejście do naszej przyszłej kuchni .
A i jeszcze coś , ten post nie ma na celu chwalenia się , bo nie ma czym tak na prawdę , urządziliśmy się bardzo zwyczajnie , bez szału , tak aby nam się dobrze mieszkało .
Jedziemy !
Na pierwszy ogień sypialnia .
Przed :
Mężu , wtedy jeszcze narzeczony ( bo sypialnię zrobiliśmy ok. 2 miesiące przed ślubem ) w akcji :)
Yetti! Ty istniejesz ! :))
Po :
Moja szafeczka nocna , a na niej nasze 1-sze wspólne zdjęcie :) Ahhh , byliśmy wtedy piękni i młodzi , teraz nam tylko to "i" zostało :))
Anioły i koszyczki na moje pierdółki .
Jeśli dobrnęłyście do tego momentu to uprzedzam zdjęć będzie jeszcze trochę .
Zabudowaliśmy klatkę schodową zyskując swoje oddzielne mieszkanko , i duży korytarz , który łączy ze sobą wszystkie pomieszczenia ma piętrze.
Przed ( a właściwie to w trakcie ) :
w lewo idzie się do sypialni , w prawo do pokoju tv , a z niego do salonu , a z salonu znów można wejść na korytarz , normalnie gonić się można :)
a tutaj moje zamiokulkas'y , niezwykle ciężkie do wykończenia , polecam wszystkim tym którzy tak jak ja nie mają ręki do kwiatów :)
A tutaj nasz Bob , wisi zaraz na przeciw drzwi wejściowych .
Pokój tv .
Przed :
Po :
Salon .
Przed :
Kieeeedyś była tutaj ściana
Potem młoty poszły w ruch ...
I z dwóch pokoi zrobił się jeden :)
Moje świeczuszki :)
I kwiatuszki , grudnik coś kuleje , chyba zbyt hojnie go podlewałam a wrzos dalej dzielnie się trzyma .
Ufff i ostatnie pomieszczenie - łazienka .
Tutaj najwięcej się zmieniło , i tutaj było też najwięcej roboty .
Przed :
Tutaj kiedyś był zlew , ściana została zburzona i powstało połączenie starej łazienki z kuchnią .
Komin , na środku łazienki , tworzy taki hmmm , murek ? Za nim zamontowaliśmy wannę , wchodząc do łazienki w ogóle jej nie widać .
A tutaj korytarzyk , kiedyś będzie tu garderoba , narazie stoją pudła z moimi butami i torebkami , a za "zasłonką" będzie kuchnia , na razie jest tam składzik na sprzęt i materiały , oraz moja mini "suszarnia" na pranie , ale wierzcie mi tego oglądać nie chcecie :)
A tak chcieli byśmy umeblowac kuchnię , wiadomo , że kolory mebli ,ścian itd będą inne , chodzi o ogólny zarys :
Mam nadzieję , że Was nie zanudziłam na śmierć :)
Pozdrawiam
P
wtorek, 20 listopada 2012
Wieczorne smutasy i rozmyślania
Jest źle , nie tragicznie , bo wiem , że na co dzień ludzie zmagają się z większymi problemami niż moje -nasze , ale nie jest też dobrze . Próbuję sobie wmawiać , że jest ok, że wszystko minie i znów będzie lepiej , ale chyba nie da rady .
Powód ?
Praca. Męża i moja , a w moim przypadku to akurat jej brak .
Nigdy chyba nie pisałam jeszcze tak osobistego posta , i sama się sobie dziwię , że to robię , ale gdzieś muszę to z siebie wyrzucić .
Zacznijmy od początku a właściwie od pracy męża . Zap******* od poniedziałku do piątku , w domu jest gościem , praktycznie to można powiedzieć , że żyje w samochodzie i co z tego ma ? NIEWDZIĘCZNOŚĆ ... szef "cyka" się z wypłacaniem pieniążków , wmawia mu , że pracuje mniej niż inni , chociaż robi dokładnie tyle samo kursów co inni pracownicy , i ma wielkie pretensje , że M nie chce chodzić do pracy w soboty , chociaż właściwie to nie ma po co , skoro zdąży zrobić swoją pracę łącznie z naprawami i umyciem samochodu w piątek. Ma najniższe wynagrodzenie z wszystkich i co więcej musi się za każdym razem prosić o wypłatę ... w moim odczuciu to szef chyba próbuje go sprowokować do zwolnienia się z firmy . M stwierdził, że jak tylko trafi mu się jakaś okazja to zmieni robotę , bo szkoda naszych nerwów .
Wtedy do pracy mogła bym iść ja , bo gdyby mąż zaczął pracować na innych warunkach był by częściej w domu i nie mijali byśmy się .
U mnie pojawiła się nadzieja na zdobycie pracy jako pomoc kuchenna w przedszkolu w sąsiedniej wsi , zawsze to coś , no i przede wszystkim nie było by problemu z dojazdem , w lecie rowerem a w zimie mogę liczyc na tatę , ale do tego czasu może zrobiła bym prawo jazdy .W dodatku to praca państwowa a nie w zakładzie prywatnym , co też przeważa za. Niby same plusy , ale nie będę czarować , gdyby się udało była by to praca załatwiona jak się to mówi "po znajomości" ( mama naszego świadka , przyjaciela mojego M jest dyrektorką tego przedszkola ) . I jakoś nie wiem czemu ale nie mogę się przełamać ... może to dla tego , że byliśmy z bratem wychowywani tak , żeby do wszystkiego dochodzić samemu i liczyć tylko na siebie i swoje umiejętności ?
Z drugiej strony jak tak patrzę na sytuację z pracą w naszym kraju , to dochodzę do wniosku , że bez znajomości się jednak nie da nic załatwić , a jesli już to mało co .
Biję się z myślami , ale chyba w końcu złożę CV i tyle i niech się dzieje co chce.
Już od kilku dni mam stresy, źle śpię , jestem podenerwowana . Chyba z powodu sytuacji w pracy u męża , widzę , że się męczy , że jest mu źle , jest zły i bezradny i to chyba udzieliło się mi .
Powtarzamy sobie co wieczoru , że damy radę choćby nie wiem co , a potem trzeba się zderzyć z rzeczywistością i ciągnąć to dalej , bo rachunki same się nie zapłacą , a życie jest co raz droższe .
I to na tyle , ulga ? Tak .
Z wiadomości innych . Po ponad roku zarzekania się ,że ja nie , nigdy , bo po co mi itd. założyłam konto na fb :) tak po prostu , nie chciała bym utracić kontaktu ze znajomymi z zagranicy a tak przynajmniej będę na bieząco .
Szykuję ( a właściwie to mam zamiar zacząć szykować ) dla Was wpis z fotkami z naszego gniazdka , Jutro ogarnę chacjendę i porobię jakieś w miarę przyzwoite zdjęcia i do końca tygodnia postaram się taki wpis tu umieścić .
Pozdrawiam
P
Powód ?
Praca. Męża i moja , a w moim przypadku to akurat jej brak .
Nigdy chyba nie pisałam jeszcze tak osobistego posta , i sama się sobie dziwię , że to robię , ale gdzieś muszę to z siebie wyrzucić .
Zacznijmy od początku a właściwie od pracy męża . Zap******* od poniedziałku do piątku , w domu jest gościem , praktycznie to można powiedzieć , że żyje w samochodzie i co z tego ma ? NIEWDZIĘCZNOŚĆ ... szef "cyka" się z wypłacaniem pieniążków , wmawia mu , że pracuje mniej niż inni , chociaż robi dokładnie tyle samo kursów co inni pracownicy , i ma wielkie pretensje , że M nie chce chodzić do pracy w soboty , chociaż właściwie to nie ma po co , skoro zdąży zrobić swoją pracę łącznie z naprawami i umyciem samochodu w piątek. Ma najniższe wynagrodzenie z wszystkich i co więcej musi się za każdym razem prosić o wypłatę ... w moim odczuciu to szef chyba próbuje go sprowokować do zwolnienia się z firmy . M stwierdził, że jak tylko trafi mu się jakaś okazja to zmieni robotę , bo szkoda naszych nerwów .
Wtedy do pracy mogła bym iść ja , bo gdyby mąż zaczął pracować na innych warunkach był by częściej w domu i nie mijali byśmy się .
U mnie pojawiła się nadzieja na zdobycie pracy jako pomoc kuchenna w przedszkolu w sąsiedniej wsi , zawsze to coś , no i przede wszystkim nie było by problemu z dojazdem , w lecie rowerem a w zimie mogę liczyc na tatę , ale do tego czasu może zrobiła bym prawo jazdy .W dodatku to praca państwowa a nie w zakładzie prywatnym , co też przeważa za. Niby same plusy , ale nie będę czarować , gdyby się udało była by to praca załatwiona jak się to mówi "po znajomości" ( mama naszego świadka , przyjaciela mojego M jest dyrektorką tego przedszkola ) . I jakoś nie wiem czemu ale nie mogę się przełamać ... może to dla tego , że byliśmy z bratem wychowywani tak , żeby do wszystkiego dochodzić samemu i liczyć tylko na siebie i swoje umiejętności ?
Z drugiej strony jak tak patrzę na sytuację z pracą w naszym kraju , to dochodzę do wniosku , że bez znajomości się jednak nie da nic załatwić , a jesli już to mało co .
Biję się z myślami , ale chyba w końcu złożę CV i tyle i niech się dzieje co chce.
Już od kilku dni mam stresy, źle śpię , jestem podenerwowana . Chyba z powodu sytuacji w pracy u męża , widzę , że się męczy , że jest mu źle , jest zły i bezradny i to chyba udzieliło się mi .
Powtarzamy sobie co wieczoru , że damy radę choćby nie wiem co , a potem trzeba się zderzyć z rzeczywistością i ciągnąć to dalej , bo rachunki same się nie zapłacą , a życie jest co raz droższe .
I to na tyle , ulga ? Tak .
Z wiadomości innych . Po ponad roku zarzekania się ,że ja nie , nigdy , bo po co mi itd. założyłam konto na fb :) tak po prostu , nie chciała bym utracić kontaktu ze znajomymi z zagranicy a tak przynajmniej będę na bieząco .
Szykuję ( a właściwie to mam zamiar zacząć szykować ) dla Was wpis z fotkami z naszego gniazdka , Jutro ogarnę chacjendę i porobię jakieś w miarę przyzwoite zdjęcia i do końca tygodnia postaram się taki wpis tu umieścić .
Pozdrawiam
P
czwartek, 15 listopada 2012
Jessst!
Udało się :) Opłacało się jak to mówi mój mąż być upierdliwą :P dzwonić po 3 razy dziennie , tłumaczyć jedno i to samo , pisać, drukować , skanować , odsyłać , faksować. Zadzwoniła do mnie Pani z firmy na N w sprawie tej telewizji którą rzekomo zamówiliśmy , rozpatrzyli naszą rezygnację pozytywnie i co najlepsze nie musimy płacić kary z powodu rezygnacji ani żadnych dodatkowych opłat . Niby to głupota , ale znów uwierzyłam , że warto walczyć o swoje ! I że się da ! :)
Mężu wrócił do domu ok.17 zjedliśmy sobie obiado-kolację , a teraz wieczór przed tv, jutro czeka mnie wczesna pobudka , bo zdecydowałam , że pojadę z mężem do pracy , narobimy sobie kanapek , pośmiejemy się a przede wszytkim pobędziemy RAZEM :)
Miłego wieczoru wszystkim
P
Mężu wrócił do domu ok.17 zjedliśmy sobie obiado-kolację , a teraz wieczór przed tv, jutro czeka mnie wczesna pobudka , bo zdecydowałam , że pojadę z mężem do pracy , narobimy sobie kanapek , pośmiejemy się a przede wszytkim pobędziemy RAZEM :)
Miłego wieczoru wszystkim
P
środa, 14 listopada 2012
Tak zwyczajnie
Ojjj mam dziś ciężki dzień . Źle spałam , boli mnie szyja i głowa i coś jak by chrypka mi się przypałętała .
Leżę od rana na kanapie przed tv , z przerwami na śniadanko i poranną toaletę . Dziś urodziny babci M , więc czeka mnie rodzinna imprezka , mężu niestety w pracy , więc to ja będę reprezentować naszą rodzinkę , pojadę wcześniej , bo pewno trzeba będzie w czymś pomóc , a ja w domu bezczynnie i tak nic nie wysiedzę .
Szperałam w internecie i wyszukałam kilka ozdób świątecznych , mam zamiar zacząć powoli je robić .
Choinki z makaronu i tektury :
W mojej koncepcji są 3 choineczki ( 3 wielkości) w białym kolorze , ustawione na parapecie na białych lampkach
Z makaronu można też robić ozdoby na choinkę np.
Choinkę też chciałabym ustroić na biało .
Żródło zdjęć : internet.
W ten weekend mamy w planach wyjazd na zakupy , żona potrzebuje nowej kurtki na zimę , a no i "czegoś" na zabawę Andrzejkową na którą idziemy 24 listopada , bo kurcze niby szafa pełna ciuchów a gdy trzeba się wystroić to nie ma w co , korzystając z okazji może zakupię już jakieś ozdoby świąteczne , bo widziałam , że w sklepach już takowe się pojawiły .
A teraz lecę przygotować obiad , dziś bez szaleństw zwyczajne spaghetti bolognese , bo szybko i starszyzna też lubi :)
Potem trzeba umyć włosy i umalować pazury , aby jakoś się dziś prezentować .
A i jeszcze pytanko do Was , chcecie aby pojawił się tutaj kiedyś wpis ze zdjęciamy z naszego gniazdka ? Chwalić się nie lubię , ale już na starym blogu były prośby o taki wpis więc dla tego pytam .
Pozdrawiam
P
Subskrybuj:
Posty (Atom)




