Witam dawno nic nie pisałam , ale jakoś weny brak :( Walentynki - my obchodziliśmy w piątek z racji tego , że w czwartek M był w terenie , nic nadzwyczajnego nie robiliśmy , wino , kanapa i my razem stęsknieni po całym tygodniu . Była jeszcze wyprawa do kina w niedzielę , " Drogówka " , pomimo , że znajomi nie polecali , wg. nas film był ciekawy . A co do prezentów to ja tradycyjnie jak co roku wręczyłam M własnej roboty kartkę a do tego bokserki - tak wiem , to mało oryginalne i być może dla kogoś głupie ale po prostu nie miałam ani pomysłu ani wielkiego budżetu a majciochy zawsze się sprzydają no i M się spodobały a to najważniejsze . A ja dostałam telefon :) O taki :
zdjęcie - internet
mąż przedłużał swoją umowę i dostał go za symboliczną złotówę , i mi go odstąpił :) W jego pracy telefon dotykowy po prostu by się nie sprawdził , on potrzebuje czegoś odpornego na wstrząsy , upadki i przede wszystkim czegoś co można szybko i nie skomplikowanie obsłużyć ;) Nigdy nie chciałam dotykowego telefonu , ale po kilku dniach zmieniłam zdanie . Lubię ! ;)
Od niecałych dwóch tygodni ćwiczę razem z Ewą Chodakowską , na pierwszy ogień Skalpel czyli 1 płyta która ukazała się w gazecie SHAPE . Przez pierwsze 3 dni dotrwałam tylko do połowy i się rozpłakałam ;P ale teraz już ogarniam całość . Widzę już pierwsze efekty , moje ciało stało się napięte , po ćwiczeniach lepiej się czuję a co dla mnie najważniejsze delikatnie zaczynają się zarysowywać mięśnie brzucha . Oby tak dalej :) A dzis standard - ogarnięcie chaty , pranie , zostało mi jeszcze prasowanie , ale to wieczorem . Od rana pobolewa mnie ząb , znaczy się chyba to ząb bo rano miałam wrażenie , że to migdałki :/ Sama nie wiem wzięłam coś przeciwzapalnego , jeśli nie minie znaczy , że jednak ząb . Nie jest to stały ból tylko takie pulsowanie . Czuję po kościach , że bez wizyty u dentysty się nie obejdzie .
Pozdrawiam
P
wtorek, 19 lutego 2013
sobota, 9 lutego 2013
Pomożecie ? ;)
W dalszym ciagu mam problem z tym cholernym filmem .... przycięłam , udało mi się przerobić na wersję AVI nawet :) No i znów schody :/ Chcę dodać film do posta i co ... dupa blada ... zaznaczam konkretny film , i dam na prześlij potem wyskakuje mi przetwarzanie filmu trwa to 5- 10 minut i wyskakuje komunikat , że nie można przetworzyć filmu , próbowałam wgrać nawet coś innego i tak dzieje się z każdym filmem . Jakieś pomysły ? Nie chcę dodawać na YT , ponieważ nie jestesmy na tych filmach sami , a nie wiem czy ktoś z gości chciał by się znaleźć na YT właśnie . Założyłam konto na wrzucie , z myślą o tym , że tam załaduję film ( to nie tak popularne jak YT , więc prawdopodobieństwo , że ktoś zobaczy maleje ) ale tam też film wgrywa się wieki ( ponad 2 h bez jakiego kolwiek postępu ) nie jest za duży , bo sprawdzałam i przeliczałam . Jestem w kropce . Chciała bym Wam pokazać czołówkę i teledysk ślubny , no ale chyba nic z tego nie wyjdzie :/ Jestem zła , bo walczę z tym od wczoraj , i powstrzymuje się by nie walnąć laptopem za okno .
Policzę do 10
wdech - wydech
wdech - wydech
Nie pomogło
idę poćwiczyć , bo gdzieś te emocje ujść muszą :)
Pozdrawiam
P:*
Policzę do 10
wdech - wydech
wdech - wydech
Nie pomogło
idę poćwiczyć , bo gdzieś te emocje ujść muszą :)
Pozdrawiam
P:*
piątek, 8 lutego 2013
Osiwieję !!!
Już od 3 godzin próbuję ...obciąć film :) Ten ze Ślubu , mam już zgrane na kompie to co potrzeba , ale z obcinaniem zaczynają się cyrki :/ Po ściągnięciu 5 programów poddaję się ! Może jutro mi się uda , dziś już bolą mnie oczy z tego wszystkiego .
No tak trochę techniki i człowiek się gubi .
P
No tak trochę techniki i człowiek się gubi .
P
środa, 6 lutego 2013
Środa - bo nie mam innego pomysłu na tytuł :)
Grypa wypędzona ! Rodzice jeszcze
kaszlą , ale w porównaniu z zeszłym tygodniem jest o niebo ,
a nawet o dwa nieba lepiej . A ja dziś od rana próbuję
ogarnąć chałupę , ale idzie mi meeega opornie , nawet nie miałam
pojęcia jakie głupie zajęcia jestem w stanie sobie wynajdywać ,
byle nie spiąć du** i wziąść się do roboty :) Ale do nocy
daleko , więc może jakoś mi się uda .
Przedwczoraj dowiedziałam się , że
na przełomie kwietnia / czerwca zostanę ciocią małego Franka :) O
ciąży mojej przyjaciółki wiem od samego początku , ale
dopiero przed wczoraj dała znać czy będzie młody czy młoda i
jakie imię wybrali . Ciocia P szykuje paczkę z płytą z wesela i
zdjęciami , a więc w paczce na pewno znajdzie się coś
niebieskiego :)
Dziś 68 rocznica urodzin Boba Marley'a
:) Więc od rana towarzyszy mi reggae . A dziś wieczorem zobaczę
sobie ( po raz drugi ) film Marley .
( zdjęcie - internet )
Moim skromnym zdaniem jest to jeden z
lepszych ( o ile nie najlepszy ) film dokumentalny o Bobie ,
opowiada o wszystkim , o jego miłości do muzyki , Jamajki i kobiet
:)
Mam na komputerze kopię naszego filmu
z wesela , jeśli kiedyś mi się uda ( jest ze mnie informatyczna
kaleka ) to wrzucę tu Nasz Ślubny teledysk .
A teraz chcąc , nie chcąc idę dalej
sprzatać .
Pozdrawiam
P:*
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Jestem :)
Dawno nic nie pisałam , ale uwierzcie mi tyle sie dzieje , że nie mam kiedy a czasami niestety nie ma jak :/
Grypa dopadła i nas :/ W zeszłym tygodniu mąż przyjechał z pracy w okropnym stanie , kaszel , dreszcze, gorączka itp. teraz jest już zdrowy , ale zaraził mnie ... ja też już doszłam do siebie , jedynie pozostał lekki katar , ale za to choroba przeszła na rodziców . Masakra ! Tak więc jestem kucharką , pielęgniarką , sprzątaczką i dostawcą zakupów .
Żeby nie było przypadkiem za łatwo , to w naszej miejscowości wymieniają linię wysokiego napięcia i od jakiegoś tygodnia nie ma prądu codziennie od 8 do 16 :/ Ugotowanie obiadu , czy zrobienie prania wymaga niezłej organizacji , ale dajemy radę :)
Odcięta od tv i internetu nadrabiam książkowe zaległości . Na pierwszy ogień trylogia "Pięćdziesiąt odcieni " E L James . Pierwszą część przeczytałam za namową kuzynki , która zresztą podrzuciła mi książkę , myślałam , że będzie przereklamowana , ale tak mi się spodobała, że przeczytałam w jeden dzień :) Potem zakupiłam drugą , obecnie ją czytam , ale teraz już "na raty" . A gdy do mojego Empiku dowiozą 3 część to też pewno kupię .
Na dziś to będzie na tyle , bo tato dostał gorączki więc idę robić okłady , a jutro wysyłam go do lekarza .
Do napisania
P:*
Grypa dopadła i nas :/ W zeszłym tygodniu mąż przyjechał z pracy w okropnym stanie , kaszel , dreszcze, gorączka itp. teraz jest już zdrowy , ale zaraził mnie ... ja też już doszłam do siebie , jedynie pozostał lekki katar , ale za to choroba przeszła na rodziców . Masakra ! Tak więc jestem kucharką , pielęgniarką , sprzątaczką i dostawcą zakupów .
Żeby nie było przypadkiem za łatwo , to w naszej miejscowości wymieniają linię wysokiego napięcia i od jakiegoś tygodnia nie ma prądu codziennie od 8 do 16 :/ Ugotowanie obiadu , czy zrobienie prania wymaga niezłej organizacji , ale dajemy radę :)
Odcięta od tv i internetu nadrabiam książkowe zaległości . Na pierwszy ogień trylogia "Pięćdziesiąt odcieni " E L James . Pierwszą część przeczytałam za namową kuzynki , która zresztą podrzuciła mi książkę , myślałam , że będzie przereklamowana , ale tak mi się spodobała, że przeczytałam w jeden dzień :) Potem zakupiłam drugą , obecnie ją czytam , ale teraz już "na raty" . A gdy do mojego Empiku dowiozą 3 część to też pewno kupię .
Na dziś to będzie na tyle , bo tato dostał gorączki więc idę robić okłady , a jutro wysyłam go do lekarza .
Do napisania
P:*
czwartek, 17 stycznia 2013
Niebywałe
Co można zrobić gdy przez pół dnia nie ma prądu , a człowiek jest odcięty od internetu , tv , radia i telefonu . Umyłam 4 okna , wyprałam firanki , no i coś z czego jestem mega dumna wysprzątałam nasz "pierdolniczek" czyli pomieszczenie w którym kiedyś będzie kuchnia . Na razie jest tam składzik , nie , nie , nie składzik to zdecydowanie za dużo powiedziane , jest to miejsce w którym znaleźć można wszystko od igły do rakiety jak to mawia tata . Wiaderka z resztkami farb , resztki kafli , listwy przypodłogowe, ytongi , lustro , karnisze , gładzie gipsowe , płyty gipsowe .... ahhhh i można by tak wymieniać bez końca . Po 4 godzinach walki , można powiedzieć , że jest czysto , zostały jedynie płyty i profile no ale z racji ich rozmiarów nie ma na razie gdzie ich ulokować , ale jakoś to ścierpię . Teraz mam gdzie ćwiczyć , suszyć pranie i trzymać mopa i wiaderko :) nanosiłam się dziś sporo , ale było warto . Jutro ogarnę resztę domu , bo w sobotę nie będzie czasu , najpierw zakupy , wujek M ma 50 -tkę więc trzeba pojechać po prezent , a wieczorem idziemy do znajomych ok. 4 km w jedną stronę ale lubimy :) Ostatnio coraz częściej robimy sobie takie długie spacerki , np. do rodziców do sąsiedniej wsi (ok. 5 km) zamiast jak zwykle samochodem chodzimy piechotką , muszę się przyzwyczajać , bo jeśli z praca wypali , to taką trasę będę pokonywać codziennie , piechotą lub rowerem , aż w końcu zdecyduję się na prawo jazdy .
W niedzielę przychodzi kuzyn z narzeczoną z zaproszeniem na Ślub :) Bawimy się 20 i 21 kwietnia , w sumie to dalej nie wiemy czy pójdziemy na 2 dzień , impreza jest daleko od nas , ok. 40 minut drogi , a transport każdy ma sobie załatwić na własną rękę , jeśli nikogo nie znajdziemy to po prostu damy wcześniej znać , że nas nie będzie i tyle .
A teraz rozsiądę się na kanapie i poleniuchuję :)
Pozdrawiam
P:*
W niedzielę przychodzi kuzyn z narzeczoną z zaproszeniem na Ślub :) Bawimy się 20 i 21 kwietnia , w sumie to dalej nie wiemy czy pójdziemy na 2 dzień , impreza jest daleko od nas , ok. 40 minut drogi , a transport każdy ma sobie załatwić na własną rękę , jeśli nikogo nie znajdziemy to po prostu damy wcześniej znać , że nas nie będzie i tyle .
A teraz rozsiądę się na kanapie i poleniuchuję :)
Pozdrawiam
P:*
wtorek, 8 stycznia 2013
W wolnej chwili
Nadrabiam blogowe zaległości :) Ostatnio brak mi czasu na
wszystko :) Ale dziś jest mój wieczór , zielona
herbata , kocyk , kanapa - zestaw idealny .
Najpierw trochę o Sylwestrze w skali od 1 do 10 było tak na 6 . Okazało się , że cała impreza jest w stylu Śląskiej biesiady , DJ raczył nas muzyką Disco-Polo ( za czym osobiście nie przepadam ) ale nie było aż tak źle , sporo tańczyliśmy , towarzysto też było ok . Co było nie tak ? Z jedzeniem kruchooo , napoje i alkohol musieliśmy mieć swoje , o 12 dostaliśmy po małej szklaneczce szampana a o fajerwerkach mogliśmy tylko pomarzyć . Tak wiem , że za 200 zł od pary nie ma co liczyć na luksusy , ale ciacho , parę plastrów szynki i sera , krokiet i kubek barszczu to wg. mnie za tę cenę troszkę mało . Na koniec jeszcze kolega M spieprzył całą atmosferę , wypalił do mojego męża z tekstem " Ty chyba nie lubisz swojej żony , skoro nie chcesz zmienić swojej pracy , lepiej mieć mniej ale być razem ." W tym momencie się we mnie zagotowało , bo po pierwsze nikt nigdy nie powiedział , że M nie szuka innej pracy , ani że nie chce zmienić obecnej , po drugie powiedziała to osoba która pracuje w sklepie u swojego tatusia , i jest już ustawiona , bo jako jedynak cały interes odziedziczy . Strasznie wkurza mnie takie pouczanie , nie wie jak wygląda nasza sytuacja finansowa , jakie mamy raty , jakie wysokie są nasze miesięczne opłaty , i prawi nam kazania , ja twierdzę , że najlepiej niech każdy żyje po swojemu i nie wtyka nosa w cudze sprawy .
Jak już wspominałam ostatnio brak mi czasu na wszystko ciągle jest coś do roboty , nie wyobrażam sobie jak wszystko będę godzić gdy będę pracować .
A propo pracy , boję się strasznie jak to wszystko będzie wyglądać ( jeśli pracę dostanę oczywiście ) , duuużo się nasłuchałam o mojej przyszłej szefowej , znam ją osobiście i i jest przemiłą kobietą , ale w pracy ponoć zmienia się nie do poznania Napoleon w spódnicy jak to mówi o niej jej własy syn :) Dodatkowo kuzynka mojego M ( to ona dała i cynk o tej pracy) pracuje w sekretariacie i ma dużo styczności z Panią M , i na bieżąco informuje mnie o jej humorkach , ostatnio powiedziała, że mnie zatrudni ale mam nie robić " numerów " z ciążą . Ale póki nie spróbuję to się nie dowiem , może nie będzie aż tak źle , jak się zanosi . Pożyjemy zobaczymy , jesli faktycznie nie da się tam wytrzymać , to podziękuję za współpracę , bo jednak moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze :)
A teraz troszkę o zmianach . Nosiło mnie już 2 tygodnie , ale za każdym razem gdy juz wybierałam się do fryzjera , jakiś głos szeptał "A może jednak nie ? " Ale w końcu stało się , znów ścięłam włosy , ojjj chyba te 2 letnie zapuszczanie przed ślubem teraz daje mi się we znaki , w końcu mogę zaszaleć z długością , nie tylko z kolorem :)
Najpierw trochę o Sylwestrze w skali od 1 do 10 było tak na 6 . Okazało się , że cała impreza jest w stylu Śląskiej biesiady , DJ raczył nas muzyką Disco-Polo ( za czym osobiście nie przepadam ) ale nie było aż tak źle , sporo tańczyliśmy , towarzysto też było ok . Co było nie tak ? Z jedzeniem kruchooo , napoje i alkohol musieliśmy mieć swoje , o 12 dostaliśmy po małej szklaneczce szampana a o fajerwerkach mogliśmy tylko pomarzyć . Tak wiem , że za 200 zł od pary nie ma co liczyć na luksusy , ale ciacho , parę plastrów szynki i sera , krokiet i kubek barszczu to wg. mnie za tę cenę troszkę mało . Na koniec jeszcze kolega M spieprzył całą atmosferę , wypalił do mojego męża z tekstem " Ty chyba nie lubisz swojej żony , skoro nie chcesz zmienić swojej pracy , lepiej mieć mniej ale być razem ." W tym momencie się we mnie zagotowało , bo po pierwsze nikt nigdy nie powiedział , że M nie szuka innej pracy , ani że nie chce zmienić obecnej , po drugie powiedziała to osoba która pracuje w sklepie u swojego tatusia , i jest już ustawiona , bo jako jedynak cały interes odziedziczy . Strasznie wkurza mnie takie pouczanie , nie wie jak wygląda nasza sytuacja finansowa , jakie mamy raty , jakie wysokie są nasze miesięczne opłaty , i prawi nam kazania , ja twierdzę , że najlepiej niech każdy żyje po swojemu i nie wtyka nosa w cudze sprawy .
Jak już wspominałam ostatnio brak mi czasu na wszystko ciągle jest coś do roboty , nie wyobrażam sobie jak wszystko będę godzić gdy będę pracować .
A propo pracy , boję się strasznie jak to wszystko będzie wyglądać ( jeśli pracę dostanę oczywiście ) , duuużo się nasłuchałam o mojej przyszłej szefowej , znam ją osobiście i i jest przemiłą kobietą , ale w pracy ponoć zmienia się nie do poznania Napoleon w spódnicy jak to mówi o niej jej własy syn :) Dodatkowo kuzynka mojego M ( to ona dała i cynk o tej pracy) pracuje w sekretariacie i ma dużo styczności z Panią M , i na bieżąco informuje mnie o jej humorkach , ostatnio powiedziała, że mnie zatrudni ale mam nie robić " numerów " z ciążą . Ale póki nie spróbuję to się nie dowiem , może nie będzie aż tak źle , jak się zanosi . Pożyjemy zobaczymy , jesli faktycznie nie da się tam wytrzymać , to podziękuję za współpracę , bo jednak moje zdrowie psychiczne jest ważniejsze :)
A teraz troszkę o zmianach . Nosiło mnie już 2 tygodnie , ale za każdym razem gdy juz wybierałam się do fryzjera , jakiś głos szeptał "A może jednak nie ? " Ale w końcu stało się , znów ścięłam włosy , ojjj chyba te 2 letnie zapuszczanie przed ślubem teraz daje mi się we znaki , w końcu mogę zaszaleć z długością , nie tylko z kolorem :)
Zdjęcie z "rąsi" :) jakość kiepska , mąż miał mnie obfotografować ale za każdym razem gdy miał pstryknąć zdjęcie chichraliśmy się jak wariaci , więc musiałam poradzić sobie sama :) Na drugi dzień nałożyłam troszkę inny kolorek - jasny opalizujący kasztan z firmy Garnier , teraz czupryna jest "ożywiona" , odrosty zakryte , a pod światłem włosy mienią się na taki lekko bordowo -rudy odcień , dla mnie bomba :) Teraz moje włosy współpracują jak nigdy , po umyciu nakładam balsam do stylizacji termicznej lub serum na końcówki ( ale to nie zawsze ) a potem tylko suszę , tył lekko na szczotce ale to dosłownie tylko 3-4 "muśnięcia " a resztę czochram rączkami :) i git . Bałam się trochę , że przy takim obcięciu moje pucułowate policzki będą baaardzo widoczne ale jak powiedziała pani fryzjerka asymetryczne obcięcie zawsze wyszczupla twarz :) Przy okazji dała mi kilka pomysłów na fryzurkę na kwietniowe wesele kuzyna na które się wybieramy .
Ojjj to się rozpisałam , idę się dalej kurować , bo na oku wyskoczył mi jęczmień :/ Calutka powieka sino-bordowa , boli gdy mrugam , opuchnięty cały policzek i "oczdół" , w aptece bez recepty wydali mi jedynie krople Świetlik , którymi mam smarować powiekę , jeśli do jutra się nie poprawi to udam się do lekarza , jednak oko to ważny narząd i nie ma z tym żartów . A na domiar złego , chyba w nocy źle leżałam na poduszce i strasznie boli mnie kark , mogę obrócić głowę tylko do pewnego stopnia , konsultowałam się już z kolegą ( fizjoterapeuta i masażysta ) i jeśli nie przejdzie to mam jutro przyjechać i spróbuje to rozmasować . Ale miejmy nadzieję , że do jutra wszystkie bolączki miną .A teraz jeszcze bonus - świąteczne fotki Zuzki - mojej bratanicy .
Ahhh ten kontrast zabójczy wzrok w słodkiej sukieneczce :)
A tu już w akcji - prezent się spodobał .
Pozdrawiam
Paula :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)

